Tutaj drzwi

trzeba otwierać powoli

10 reportaży o tym, że jeśli naprawdę chcesz coś zmienić, to na pewno Ci się uda. O ludziach, o których mało się mówi i rzadko pisze. O liderach lokalnych zmieniających świat na lepsze.

Posłuchaj rozmowy z liderami lokalnymi w Klubie Trójki! Więcej

Liderzy lokalni

Fotografie Anna Bedyńska

Gabriela Bilkiewicz

Gabriela Bilkiewicz
Założycielka Stowarzyszenia Aktywizacji Polesia Lubelskiego „Kraina Rumianku”

Paweł Grabowski

Paweł Grabowski
Założyciel wiejskiego hospicjum na Podlasiu

s. Dagmara Kania

s. Dagmara Kania
Założyła i prowadzi świetlicę środowiskową dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Marcin Skonieczka

Marcin Skonieczka
Trzydziestoczteroletni wójt gminy Płużnica
 

Piotr Kowalski

Piotr Kowalski
Animator projektów na rzecz głuchych
 

Aleksandra Fuchs

Aleksandra Fuchs
Sołtyska wsi Borowce
 
 

Jakub Jakubowski

BE130901_073-3_rgb_800_Jakubowski
Założyciel Radzyńskiego Stowarzyszenia dla Kultury „Stuk-Puk”

Wiesława Kowalska

Wiesława Kowalska
Założycielka stowarzyszenia „Echo Pyzdr”

Marek Chmielewski

Marek Chmielewski
Radny gminy Orla. Wskrzesza jej wielokulturowy charakter

Teresa Jóśk

Teresa Jóśk
Prezeska Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Słupno, radna

pokaż więcej

O książce

Mają odwagę zrobić coś, czego nikt wcześniej nie zrobił i są gotowi ponieść ryzyko niepopularnych decyzji. Liderzy lokalni zarażają pasją, zmieniają rzeczywistość wokół siebie.

Osiedle z epoki wczesnego Gierka, zrujnowana wiejska szkoła, bezrobocie… Wielu powiedziałoby: te osiedlowe nastolatki nie mają przyszłości, alkoholicy nie wyjdą z nałogu, a na remont szkoły przecież nie ma pieniędzy. Są tacy, którzy w blokowisku z wielkiej płyty zobaczyli nadzieję, we wsi na końcu świata dali ludziom pracę, skrzyknęli się i uzbierali pieniądze na remont. Bohaterowie zbioru reportaży wydanego właśnie przez Szkołę Liderów i Polsko-Amerykańską Fundację Wolności to ludzie, którzy robią coś dobrego i mądrego dla innych. I choć często spotyka ich niezrozumienie, nie zrażają się, bo „powoli, powoli kropla drąży skałę”, jak mówi jedna z bohaterek.

„Tutaj drzwi trzeba otwierać powoli” jest zbiorem zaskakujących historii o liderach lokalnych, ludziach z wizją i pasją, działających na rzecz małych społeczności w różnych zakątkach Polski. To reportaże o ludziach, o których mało się mówi i rzadko pisze, zmieniających po kawałeczku na lepsze świat, w którym inni widzą tylko ruinę.

Przeczytaj artykuł o Aleksandrze Fuchs, liderce, sołtysce:  „Wysokie Obcasy”.

Przeczytaj felieton Hanny Samson: „Wysokie Obcasy”.

Posłuchaj wywiadu z Teresą Jóśk, radną Słupna, i Marią Makowską ze Szkoły Liderów: Radio dla Ciebie.

Posłuchaj wywiadu z autorami reportaży: Małgorzatą Borowską i Maciejem Wesołowskim: Czwórka Polskie Radio.

Posłuchaj audycji pt. „Lokalni liderzy” z Maciejem Wesołowskim: Radio TOK FM, program Popołudnie Radia TOK FM, 12.03.2014.

Posłuchaj rozmowy z Katarzyną Czayką-Chełmińską ze Stowarzyszenia Szkoła Liderów w radiowej Dwójce.

Posłuchaj rozmowy z liderami: Gabrielą Bilkiewicz i Piotrem Kowalskim w Trójce.

Aleksandra Fuchs w TVP2. Obejrzyj program „Pytanie na śniadanie” z udziałem naszej bohaterki.

Premiera książki odbyła się 6 lutego 2014.

Zobacz fotorelację.
Zobacz relację filmową.

Publikacja jest dostępna na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Stowarzyszenia Szkoła Liderów. Utwór powstał w ramach Programu Liderzy PAFW realizowanego przez Stowarzyszenie Szkoła Liderów przy wykorzystaniu środków Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. Zezwala się na dowolne wykorzystanie treści pod warunkiem zachowania niniejszej informacji,  w tym informacji o stosowanej licencji, posiadanych praw oraz o Programie Liderzy PAFW. Treść licencji jest dostępna tutaj.

CC logo

Program Liderzy PAFW

 

Liderzy PAFW logo Szkoła Liderów PAFW logo

Bohaterowie reportaży są absolwentami Programu Liderzy Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowanego od 2004 roku przez Stowarzyszenie Szkoła Liderów.

Jest to innowacyjny i kompleksowy program rozwojowy dla liderek i liderów działających na rzecz rozwoju lokalnych środowisk. Mamy za sobą dziewięć edycji i 465 absolwentów. Dla wielu z nich Program stał się początkiem nowej drogi: wystartowali w wyborach i zostali wójtami, burmistrzami, rozwinęli swoje organizacje, które obecnie działają z wielkim powodzeniem, zrealizowali wymarzony projekt. W trakcie Programu dostali narzędzia do tego, żeby jeszcze skuteczniej wywierać wpływ i zmieniać rzeczywistość, a po jego zakończeniu dołączyli do aktywnej sieci absolwentów. Aby poznać różne twarze przywództwa, zapraszamy na www.liderzy.pl.

Marcin Skonieczka

Ojciec mi to moje kandydowanie odradzał. Mówił, że człowiek się napracuje, a ludzie nawet nie zauważą, i że lepiej się zająć swoimi sprawami. Ale ja tu mam jeszcze dużo do zrobienia.

Gabriela Bilkiewicz

Ludzie powiedzieli: dobra, my się zapiszemy do tego Stowarzyszenia, jak tak chcesz, ale pod warunkiem, że nie będziemy musieli nic robić. Zostaliśmy sami z mężem do tej roboty. Ale powoli, powoli, kropla drąży skałę.

Paweł Grabowski

Nie dość, że mamy możliwość pomagać ludziom w ich ostatnich dniach, to jeszcze stworzyliśmy z księdzem Jarkiem miejsce pracy dla co najmniej kilkunastu osób. Widzę, że są tu ludzie, których przekonuje ten sposób mówienia i myślenia o chorobach.

Wiesława Kowalska

Ci ludzie raptem się dowiedzieli, że ich domy to perły architektury, nie rudera. Domy kryte strzechą przetrwały dwieście lat, ale wiele czasu tej perle już nie zostało. Leżą na terenie kilkunastu gmin, które jeszcze trzy lata temu nie wiedziały nawet, kim są Olędrzy.

s. Dagmara Kania

Lider musi myśleć trzeźwo, wiedzieć, na czym polega jego zadanie. Nie tam: „jakaś świetlica, żeby dzieciaki odbierały dobre wychowanie i miały gdzie do domu przyjść”. Trzeba wziąć pod lupę i przyjrzeć się osiedlu z bliska. Zrozumieć, że ZWM produkuje ludzi w odczuciu ich samych zbędnych.

Marek Chmielewski

Słuchajcie chłopy, robimy coś wielkiego, to zostanie dla przyszłych pokoleń. Jak waszej rodziny nie uwiecznicie w albumie, nikt o niej nie będzie pamiętał.

Obejrzyj filmy o książce

Relacja z premiery

Wideoprezentacja

Zajrzyj do książki

 

 

 

CHŁOPAK Z WIDZEWA

Piotrek Kowalski

Tekst: Violetta Ozminkowski

Czasem marzę, że mam idealną pracę: ludzie do mnie przychodzą, a ja im doradzam, bo wolę wymyślać idee, niż je katorżniczo wprowadzać w życie. Na to jestem trochę za leniwy.

(…)

Przystanek Miasto Głuchych
Do Polskiego Związku Głuchych Kowlak trafił przypadkiem. Przeczytałem ogłoszenie w prasie, że potrzebują kogoś, a ja szukałem pracy.
Był 2005 rok. Na początku zajmował się małymi projektami – kursami języka angielskiego dla głuchych, poradnictwem prawnym, ale kiedy Związek dostał dotację z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich pracował już przy wydaniu podręcznika do nauki języka migowego dla rodziców głuchych dzieci i słownikiem polskiego języka migowego. Trzy lata później uczestniczył w realizacji pierwszego dużego projektu.

– Nazwaliśmy go „4 kroki”. To było pierwsze w Polsce tak kompleksowe działanie, które miało doprowadzić do jak największego zatrudnienia osób głuchych.
Rok później, w drugiej edycji projektu „4 kroki” zajmował się organizowaniem Miasta Głuchych (inspiracją był amerykański film pokazujący odwróconą sytuację – wszyscy są głusi i tylko jedna osoba jest słysząca).

– Zorganizowaliśmy trzy edycje Miasta Głuchych w Łodzi i dwie w Warszawie. Zainteresowanie było ogromne, w sumie przez wszystkie edycje przeszło kilka tysięcy osób. Zaraziliśmy też pomysłem ludzi w Rybniku i Krakowie.

Największym jednak sukcesem Kowlaka było przeszkolenie większości nauczycieli osób głuchych z podstaw języka migowego, bo postawił sobie szczytny cel, żeby głuche dzieci w Polsce mogły się w przyszłości uczyć w języku polskim. Nauczyciele migają, używając gramatyki języka polskiego, którego dzieci często nie rozumieją.

– Podziwiam Piotra za to, że jest takim pozytywnym „bojownikiem”, walczy o to, żeby problem z komunikowaniem się głuchych ujrzał światło dzienne. Oni naprawdę bardzo często nie rozumieją języka polskiego, e-maile od nich przypominają e-maile od obcokrajowców, ale bardzo trudno zainteresować tym media, bo to nie jest temat sexy – ocenia Anna Błaszczak, koleżanka Piotra jeszcze z harcerstwa, a teraz współpracowniczka z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Piotr zajmuje się również promocją systemu pozwalającego tłumaczyć na odległość przez internet głuchym rozmowy z ludźmi słyszącymi. Zainstalowanie odpowiedniego programu pozwala połączyć się z tłumaczem języka migowego i na żywo prowadzić rozmowy.

Teraz, w Zespole do spraw Głuchych przy Komisji Ekspertów do spraw Osób Niepełnosprawnych, Piotr opracowuje dla Rzecznika Praw Obywatelskich „raport o sytuacji głuchych” – kompleksowy materiał dotyczący wszystkich problemów, z którymi się borykają.

– Na początku wydawało się, że praca z osobami głuchymi nie jest wymarzoną robotą Piotrka, dawanie im możliwości innego życia wymaga wiele determinacji i zapału. Ale obserwuję go od lat i widzę, jak bardzo zaczęło go to kręcić – mówi jego tutor z Programu Liderzy PAFW, Piotr Todys.

KROPLA DRĄŻY SKAŁĘ

Gabriela Bilkiewicz

Tekst : Marta Szarejko

Niczego mi nie brakuje w życiu. Mam 1300 emerytury i sobie świetnie radzę. Batonika zjem niezdrowego, ubiorę się w szmateksie i żyję. Moje życie jest jak wakacje – robię to, co lubię. Czy może być lepiej?

Im więcej niedowierzania i plotek we wsi, tym więcej energii ma pani Gabriela Bilikiewicz. Od 2001 roku prowadzi Stowarzyszenie Aktywizacji Polesia Lubelskiego „Kraina Rumianku”. – Na początku nieufność i takie przekonanie, że nic tu nie ma, nic się nie da zrobić. Potem hasło: dobra, my się zapiszemy, jak tak chcesz, ale pod warunkiem, że nie będziemy musieli nic robić. Teraz nie jest źle, wioska Hołowno jest wioską aktywną. Ale dziesięć lat temu to był straszny dwór.

Niska, ładna, koło sześćdziesiątki. Mówi cicho, śmieje się głośno. Jej przyjaciółka i zarazem wiceprezes Stowarzyszenia Grażyna Łańcucka opowiada o niej tak: – Przede wszystkim Gabrysia nie chodzi, tylko biega. To raz. A dwa, mamy takie zdjęcie, na którym ktoś złapał sytuację najbardziej typową dla niej: Gabrysia grabi trawnik i jednocześnie rozmawia przez telefon. W garsonce i pantofelkach. Więc telefon przy uchu, a nieraz coś dodatkowego – samochód, grabie, miotła.

Cechy, które według pani Gabrieli musi mieć lider: upór, konsekwencja, niezrażanie się plotkami i przeciwnościami losu, pracowitość i pasja. – Okoliczności zewnętrzne nie mają chyba największego znaczenia, człowiek się z tym rodzi. Ja przez całe dzieciństwo miałam nieciekawe warunki. Urodziłam się w biednej wsi pod Kraśnikiem, w bardzo biednej rodzinie, w której nie było dobrej atmosfery między rodzicami. Miałam młodszego brata z niedosłuchem, który zapadł na schizofrenię. Jedyny plus tamtych czasów to fakt, że mogłam się uczyć za darmo. Skończyłam studia, pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą. Chciałam pracować w domu dziecka. Do wszystkiego doszłam sama.

Pani Gabriela – wtedy mała Gabrysia – w szóstej klasie organizuje ekipę zebraną z kolegów z klasy. Nie ma telewizorów we wsi, ale jest radio. A w radiu „Podwieczorek przy mikrofonie”. Zaczyna pisać swoje teksty pod lokalną społeczność. I jeździ ze swoją ekipą, i tymi piosenkami po okolicznych wsiach.

– Zimą siarczysty mróz, a ja tych chłopów, tych ojców zaganiam na konie, na sanie i krzyczę: Jedziemy, „Podwieczorek przy mikrofonie!”. Do remizy jedziemy! Do tej pory lubię latać po wsi i mówić: „Chodźcie za mną, róbmy coś razem!”.

Obrazki, które pani Gabriela najbardziej pamięta ze wsi, w której mieszkała w dzieciństwie:
– kino obwoźne (bo uwielbiała spotkania towarzyskie, a kino je umożliwiało),
– dzień nauczyciela (bo zawsze pomagała organizować),
– szkołę (bo zawsze była przewodniczącą klasy).

ZIEMIA ODZYSKANA

Dagmara Kania

Tekst: Marek Łuszczyna

Najprawdopodobniej nie zobaczę efektów swojej pracy. Ale być może nastolatek z „Cegiełki” za trzydzieści lat stanie oko w oko z sytuacją, która może zaważyć na jego życiu. I wybierze dobrze dzięki temu, do czego wspólnie doszliśmy.

(…)

Misja
Pięć lat temu siostra zakonna Dagmara Kania weszła w sam środek Zetwuemu, żeby zorganizować świetlicę środowiskową dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych. Zetwuem, czyli osiedle ZWM, Związku Walki Młodych. Typowa wielka płyta, postawiona za wczesnego Gierka. Na gruntach wsi Gocłowice wybudowano 70 wysokościowców w dwa lata. Osiedle zamknięto w trójkącie dużych, dwupasmowych ulic. Od reszty Opola oddziela je szeroki pas ogródków działkowych i główna linia kolejowa biegnąca przez miasto.

– E tam, nie ma tak, że siostra może wejść i coś założyć – mówi Dagmara Kania, zakasując rękawy habitu. Zrobi herbatę, a później musi się zabrać za zabijanie pająków. – Coś ich się strasznie namnożyło w świetlicy przez cały sierpień. Takie są wielkie bestie (rozczapierza palce). Ja zostałam skierowana tu przez zgromadzenie swojego klasztoru. Przez Siostry Maryi Niepokalanej – jedną ręką zalewa herbatę, nogą zatrzaskuje drzwi od szafki pod zlewozmywakiem.

Siostra nie lubi owijania w bawełnę. – Bo Bóg zwraca się do ludzi językiem zrozumiałym, więc my, między sobą, również powinniśmy unikać niedomówień. – Mamy w swoim charyzmacie pracę nad dziewczętami moralnie zagrożonymi. I proboszcz tej zetwuemskiej parafii uznał widocznie, że się nadajemy. To nas poproszono. A zakon wskazał mnie konkretnie. Trzeba umieć z nimi gadać, proste.

– Czyli siostra stara się zaszczepiać młodym dziewczętom szacunek do własnego ciała? – pytam.

– Tak to możemy eufemistycznie określić.

Najpierw opowie o parafii, o tym obrzydliwym kościele z czerwonej cegły, wbitym w sam środek pogańskiego osiedla. Chociaż nie – pogańskiego to trochę źle powiedziane. Zagubionego, pozbawionego tożsamości, zanurzonego po uszy w marazmie; można by odnieść wrażenie: na poły martwego.

Parafia Przemienienia Pańskiego na opolskim osiedlu ZWM składa się z gigantycznego sześcianu z czerwonej cegły (kościół – bunkier, mówi siostra), plebanii (koszary) i dzwonnicy (wieża strażnicza). Architekt tego projektu (nazwisko do wiadomości autora) jest realizacją swojej wizji zachwycony. Po przyjściu do parafii siostra Dagmara próbowała z nim negocjować zmiany, dzięki którym kompleks budynków przestałby odstraszać wiernych, ale powiedział, że to jego autorska myśl i nie zgadza się nawet na to, żeby w kościele wybić okna. Jeśli ktoś chce coś zmieniać, będzie miał możliwość – siedemdziesiąt lat po jego śmierci. Takie prawo. Siostra Dagmara musiała dać za wygraną.
Kiedy kościół Przemienienia Pańskiego został wybrany przez wiernych jednym z dziesięciu najbrzydszych w Polsce, zasmucili się tylko duchowni, architekt powiedział, że biorący w plebiscycie internauci nie mają gustu.

– Świetlicę musiałam zakładać w warunkach, które zastałam, zaraz po tym, gdy zostałam skierowana na zetwuemowską misję – siostra nie siada, popija gorącą herbatę, opierając się o szafkę. – A zastałam 22 tysiące parafian, mieszkających na osiedlu bez tożsamości.

Wybierz rozdział

  • CHŁOPAK Z WIDZEWA

  • KROPLA DRĄŻY SKAŁĘ

  • ZIEMIA ODZYSKANA

Pobierz za darmo i powiedz znajomym!

Aby pobrać książkę za darmo, udostępnij link znajomym na Facebooku lub Twitterze. Kliknij w jeden z przycisków poniżej.

Chcesz przeczytać książkę, ale nie masz konta na portalach społecznościowych? Kliknij tutaj.

Przeczytaj recenzje

Mariusz Szczygieł, reporter

Mariusz Szczygieł, reporter

Nigdy nie umiałem być liderem, wolałem opisywać życie. Zazdroszczę opisanym w książce, że umieją być liderami, a reporterom, którzy o nich napisali, zazdroszczę chęci pisania o ludziach i zjawiskach pozytywnych. Wiadomo: o podłych i złych pisze się łatwiej. Cieszę się, że kilku autorów tej krzepiącej książki jest absolwentami Polskiej Szkoły Reportażu, gdzie prowadzę zajęcia.

Małgorzata Holender, redaktorka książki

Małgorzata Holender, redaktorka książki

Pani Iwonka, która mieszka we wsi na Mazurach, zapytała, co robię. Przesłałam jej teksty z „Tutaj drzwi trzeba otwierać powoli”. Z wypiekami na twarzy przyszła i powiedziała, że ją nosi i że chce też coś zrobić w tej swojej wsi. Bo tu różne rzeczy potrafią. Pieką chleby na zakwasie, kiszą ogórki, robią konfitury, uprawiają ekologiczne warzywa, hodują indyki itd... tylko nie wiedzą, jak się skrzyknąć i coś wspólnie zadziałać. Moim zdaniem, ta książka może im pomóc.

Anna Sakowicz, anna-sakowicz.blog.pl

Anna Sakowicz, anna-sakowicz.blog.pl

Sama nie wiem dlaczego, ale obawiałam się jakiejś agitacji, umoralniania i Bóg jeden wie czego jeszcze. Jednak książka okazała się bardzo miłą niespodzianką.

Piter Murphy, pisanyinaczej.blogspot.com

Piter Murphy, pisanyinaczej.blogspot.com

Takie historie przywracają wiarę w dobro w człowieku.

Leszek Sutuła, blog wrocdoszkoly.pl

Leszek Sutuła, blog wrocdoszkoly.pl

W kontekście zmagań bohaterów książki każda wymówka brzmi jak kaprys trzylatka. Nawet taka, że człowiek już jest za stary – gdy czytam o osobach 50+, które robią więcej niż niejeden 30-latek, to mi po prostu wstyd, że ja robię tak niewiele.

Autorzy

drzewo

Autorami reportaży są: Marta Szarejko, Kamil Bałuk, Sylwia Szwed, Violetta Ozminkowski, Marek Łuszczyna, Sergiusz Pinkwart, Małgorzata Borowska, Ewa Wołkanowska-Kołodziej, Konrad Oprzędek, Maciej Wesołowski.

Fotografie wykonała Anna Bedyńska.

Masz pytania lub uwagi dotyczące książki?

napisz do nas!

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres email (wymagane)

Temat

Treść wiadomości

Przepisz kod: captcha